Zmarł Marek Pankiewicz. Człowieka wielu talentów wspomina Karol Wojtas

Zmarł Marek Pankiewicz. Człowieka wielu talentów wspomina Karol Wojtas

W czwartek (19 marca) zmarł Marek Pankiewicz. To człowiek o duszy górnika i żeglarza. Dla niektórych mieszkańców Limanowej dała się poznać, jako autor tekstów w czasopiśmie Echa Limanowskiego.

Pogrzeb śp. Marka Pankiewicza odbędzie się jutro (24 marca) o godz. 14. w kaplicy Centrum Pogrzebowego Kulma przy ul. łazarskiego 16 w Limanowej.

Tak śp. Marka wspomina limanowski historyk i regionalista Karol Wojtas. Tekst w pełnej wersji można znaleźć TUTAJ

PANKIEWICZ Janusz Marek (imię używane Marek)

Marek Pankiewicz urodził się 18 lutego 1949 roku w Sowlinach. Korzenie rodzinne miał z kresowej rodziny wileńsko – lwowskiej. Matka Irena z domu Hermanowicz pochodziła ze szlacheckiego zaścianka Czymboryszki (powiat wileńsko-trocki) a ojciec Franciszek Pankiewicz pochodził z królewskiego wolnego miasta Kamionka Strumiłowa nad górnym Bugiem.

Rodzice Marka Pankiewicza gehennę dwóch okupacji sowieckiej i niemieckiej na Kresach zakończyli wraz z jego starszym bratem Leszkiem w gościnnej Limanowej w 1944 roku. Szkołę Podstawową Marek ukończył w 1963 roku (ówczesna Szkoła Podstawowa nr 3 w Limanowej – obecnie jest to Szkoła Podstawowa nr 2 im. Tadeusza Kościuszki), dalszą naukę podjął w ówczesnym Liceum Ogólnokształcącym w Limanowej – (obecnie I LO w Limanowej im. Władysława Orkana). Podczas nauki w szkole średniej ukończył (na swoje szczęście jak się okazało po latach) kurs żeglarski i w 1964 roku otrzymał patent „Żeglarza jachtowego”.

Po maturze w 1967 roku podjął studia w Akademii Górniczo – Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. Po uzyskaniu tytułu magistra inżyniera górnika podjął pracę w Klęczańskich Kamieniołomach Drogowych (obecnie Kopalnia Surowców Skalnych w Klęczanach).

W 1975 roku zawarł związek małżeński z Teresą z domu Waligóra – lekarką. Miał dwoje dzieci. Oskar ukończył Akademię Ekonomiczną w Krakowie. Z kolei córka Ewa jest absolwentką Wydziału Prawa UJ w Krakowie.

W zakładzie górniczym KSS Klęczany Marek Pankiewicz pracował do 1 czerwca 1992 roku przechodząc kolejne szczeble dozoru i kierownictwa ruchu – to jest: Sztygara zmianowego, Sztygara strzałowego aż do uzyskania stanowiska Kierownika Robót Górniczych – Głównego Specjalisty. Ówcześnie KSS Klęczany było przedsiębiorstwem wielozakładowym w skład, którego wchodziły Kopalnie Piaskowca: Klęczany, Wierchomla, Osielec, Wysoczany. Na pełnionych stanowiskach Marek Pankiewicz poza stałym nadzorem prowadzonych robót górniczych w podległych kopalniach, zajmował się między innymi sporządzaniem „Metryk” oraz „Dokumentacji Strzałowych” a także samodzielnym opracowywaniem „Planów Ruchu” również także „Projektów Zagospodarowania Złoża” ale też „Programów Ochrony Terenów Górniczych” oraz innej dokumentacji wymaganej Prawem Górniczym dla wszystkich podległych kopalni piaskowca.

W uznaniu za wykonaną pracę otrzymywał nadania kolejnych honorowych, ministerialnych stopni górniczych: Inżyniera Górniczego I, II, III stopnia oraz „Dyrektora Górniczego” III stopnia. – Upoważniały one do noszenia ich insygniów na galowym mundurze górniczym. W 1988 roku ukończył na AGH w Krakowie podyplomowe studia w zakresie ochrony środowiska.

Podczas obchodów świąt górniczych typu „Barbórka” czy „Bal SITG” wyróżniał się przy organizacji słynących daleko poza Klęczanami dorocznych „Karczm Piwnych”, na których chętnie gościli zapraszani naukowcy z AGH, inspektorzy OUG (urzędu górniczego) z Krakowa i inni prominentni przedstawiciele ówczesnego województwa nowosądeckiego.

Kufel piwa jest od wieków, symbolicznym napojem górnika po zakończonej szczęśliwie znojnej „Szychcie na kopalni”. Dlatego też, jakby w proteście przeciwko zdjęciu z anteny TVP pod koniec lat 80. XX wieku jedynego radosnego programu w czasach upadającego PRL-u – „Skautów Piwnych” Marek Pankiewicz pojawił się 10 kwietnia 1991 roku z zaproszeniem na Kongresie Założycielskim Polskiej Partii Przyjaciół Piwa który odbył się w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie. Tego dnia po zakończeniu występów artystycznych przystąpiono do meritum obrad kongresu, których efektem było powołanie głosami kilkuset członków założycieli Polskiej Partii Przyjaciół Piwa (PPPP) z Januszem Rewińskim na czele – słynnym „Druhem Borygo” ze „Skautów Piwnych”. (W 2015 roku ukazała się książka – album „Kabaret Polski 1950 – 2000” w rozdziale „Skauci Piwni” zamieszczono humorystyczne wspomnienia kongresowe Marka Pankiewicza wraz z fotografią jego legitymacji założycielskiej i członkowskiej PPPP nr 219.).

Marek Pankiewicz karierę zawodową zakończył po wypadku drogowym (został potrącony na pasach przed domem przez kierującego w zaciemnionych okularach tzw. „jaruzelkach” podczas zapadającego zmroku). Po kilkumiesięcznej rehabilitacji po wypadku w 1992 roku przeszedł na rentę inwalidzką. Pojawił się dylemat – co począć z nadmiarem wolnego czasu? Z okaleczonym kolanem odpadały górskie piesze wycieczki, grzybobrania, o nartach nie wspominając. Tutaj pomógł mu zdobyty jeszcze w czasach szkolnych patent „Żeglarza jachtowego”. Wszak obsługa żaglówki nie wymaga dużo chodzenia. Dotychczas nabyte umiejętności wykorzystywał sporadycznie – w czasach studenckich na Jeziorze Rożnowskim oraz w czasie praktyki dyplomowej na Jezierze Żarnowieckim zaś w czasach czynnej pracy zawodowej skorzystał tylko raz, kiedy to wybrał się na wyprawę żeglarską z rodziną na Mazury. W 1993 roku zakupił stareńki drewniany jacht typu Rambler konstrukcji Jacka Holta z 1955 roku. (Jack Holt do budowy jachtu wykorzystał powojenne zapasy sklejki wodoodpornej używanej w czasie bitwy o Anglię oraz całej II wojny światowej w niektórych typach samolotów wojskowych. Po „odwilży” 1956 roku tego typu tanie jachty zaczęto konstruować i budować także w Polsce).

Marek Pankiewicz swój jacht po trzech latach remontu oraz próbnym wodowaniu w Jeziorze Rożnowskim zawiózł wraz z rozpoczęciem sezonu żeglarskiego w 1997 roku na Zalew Soliński. Marek swojemu jachtowi nadał imię BEHEMOT (szatański kot z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa). Pojawienie się tak starego jachtu wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie innych żeglarzy. Nie znali jednak oni imienia i nazwiska właściciela tego jachtu, więc nazywali Marka Pankiewicza między sobą „Behemotem” od napisu imienia widniejącego na burcie. Pod takim imieniem – pseudonimem w Bieszczadach utarło się nazywać Marka Pankiewicza i tak po dzień dzisiejszy jest tam znany. Nad Soliną Marek poznał wielu przyjaciół i już corocznie emigrował nad Zalew Soliński na cały sezon żeglarski od początku maja do końca października. Żona Marka uznała, że w limanowskim domu pojawia się on tylko aby „przezimować” bo całe lato spędzał nad Soliną. (Jeszcze niezdegradowane cywilizacją człowieka wybrzeże jeziora o długości 150 km użyczało mu bezpłatnie swoich uroków z widokiem na dzikie Bieszczady). W 1998 roku Marek wstąpił do Bieszczadzkiego Towarzystwa Żeglarskiego – BTŻ. Marek bywał wielokrotnie wyróżniany na wielu regatach honorowymi pucharami.

Po spełnieniu wymogów Polskiego Związku Żeglarskiego wydano mu patent „Sternika jachtowego”, upoważniający do pełnienia funkcji oficerskich na jachtach morskich. Pod dowództwem zaprzyjaźnionych „Kapitanów jachtowych” Janusza Jagody i Jana Frączkiewicza odbył Marek wiele rejsów jachtami pełnomorskimi po morzach i oceanach. Na początku zwiedził najciekawsze porty Morza Bałtyckiego (z wyjątkiem Rosji) oraz fiordy norweskie. Później pływał na Morzu Śródziemnym zwiedzając tamtejsze porty. Przeżył odyseję po niezliczonych wyspach Grecji na Morzu Jońskim i Morzu Egejskim. Opłynął Kretę w czasie rejsów wzdłuż Dalmacji i wschodnich wybrzeży Italii oraz rejsów na wyspy Adriatyku. Po zwiedzeniu Sycylii trafił pod żaglami na Sardynię i Korsykę. Kolejna jego wyprawa morska rozpoczęła się na Balearach (Majorka i Ibiza) skąd przez Ceutę i Gibraltar dotarł na Atlantyk i po odwiedzeniu Madery zakończył rejs na Wyspach Kanaryjskich. Najdalszy rejs Marek odbył na Karaiby w dawnych Antylach Holenderskich (Curacao, Aruba).

Marek Pankiewicz pozostawił po sobie dla potomnych w Klęczanach logo firmy własnego projektu (używane do dzisiaj) a nad Soliną swój portret na bieszczadzkiej desce który zawieszony jest w Galerii Oberży „Zakapior” w Polańczyku.

W 2011 roku rozpoczął współpracę z redakcją Echa Limanowskiego. Był autorem wielu artykułów tematycznie związanych z Limanową i Sowlinami, a także osobami z regionu.

Zobacz również