Bunt radnych w głosowaniu. Postraszyli zarząd i starostę

Bunt radnych w głosowaniu. Postraszyli zarząd i starostę

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle. Tak można skwitować sesję rady powiatu limanowskiego, na której radni udzielili obsolutorium z wykonania bużdetu dla starosty i zarządu, ale przy głosowaniu nad wotum zaufania decydowały głosy radnych, nie będących w rządzącej większości. Stąd też brak odmowa i brak akceptacji dla działania władz powiatu.

Od sesji rady powiatu limanowskiego minęło 9 dni (ta odbyła się 24 czerwca). To z jednej strony dużo czasu, ale też i mało, jeżeli chciałoby się wyjaśnić sens oraz istotę tego, co podczas tych obrad się wydarzyło. Zwłaszcza, że przed ważnym głoswaniem nad wotum zaufania odbyło się inne, również ważne i chyba bardziej istotne głosowanie, patrząc chociażby ze względu na to, jak jest prowadzona polityka finansowa powiatu. I tutaj zaskoczenia nie było, bo wszyscy radni, jak jeden mąż zagłoswali kolegialnie, za udzieleniem absolutorim z wykonania budżetu za 2025 rok.

Raport i debata

Po krótce raport o stanie powiatu radnym przedstawił starosta Mieczysław Uryga, wskazując przy jego prezentacji na kilka najważniejszych kwestii. Te dotyczyły przede wszystkim stanu budżetu, realziowanych inwestycji, a także strategii działania, która, jak tłumaczył Mieczysław Uryga jest dowodem odpowiedzialnego i dalekowzrocznego zarządzania finansami.

Kiedy przyszło do dyskusji nad raportem, to wydawało się, że nikt nie zabierze głosu. Kilkunastosekundową ciszę przerwała radna Beata Krzyściak, która rozpoczęła pozytywną oceną dzialałności i poczynań starosty oraz zarządu powiatu. Wtórowali jej radni Grzegorz Wójcik, Janusz Koza oraz Leszek Król.

Nikt nie spodziewał się, że podczas głosowania nad wotum zaufania nie będzie inaczej. A jednak. Spośród 20 radnych – 8 z nich wstrzymało się od głosowania. Wynik głosowania wparwił w chwilową konsternację prowadzącego obrady Jóżefa Pietrzaka, który liczył wszystkie oddane głosy za udzieleniem poparcia dla władz powiatu. Jak sam stwierdził później Przewodniczacy Rady Powiatu „zabrakło jednego głosu”…

Radni postraszyli zarząd i starostę

– Nieudzielenie przez radę powiatu wotum zaufania zarządowi powiatu jest równoznaczne ze złożeniem wniosku o odwołanie zarządu – powiedział tuż po głosowaniu Jóżef Pietrzak. Taka sesja musi się odbyć jeszcze w lipcu, ale bardzo mało prawdopodobne wydaje się, aby Mieczysałw Uryga stracił fotel starosty. Prawo i Sprawiedliwość w radzie powiatu ma 14 radnych i dlatego trudno będzie, aby ktoś z tego grona się wyłamał i zagłosował za odwoałniem starosty i zarządu. Do tego potrzeba 15 głosów, a w obecnej konfiguracji i układu się w radzie powiatu wydaje się to małoprawdopodobne.

Być może jednak trwają zakulisowe rozmowy radnych nie będących w większości rządzącej z radnymi Prawa i Sprawiedliwości, którym nie do końca podoba się styl oraz jakość sprawowanej władzy przez zarząd i strostę. O czym mogliśmy się przekonać obserwując sesję rady powiatu. Wydaje się jednak, że niezadowolenie wśród radnych PiS nie jest, aż tak duże, aby można było tutaj oczekiwać wyłomu czy fermentu we wspomnianym gronie.

Nieformalna opozycja trochę pogroziła i postarszyła palcem. Pokazał również, że potrafi się zjednoczyć i zmobilizować w działaniu.

Zobacz również