W piątek w kościele parafialnym w Orawce pożegnano ppor. Józefa Kowalczyka. Pochodzącego z Lubomierza weterana walk spod Monte Cassino pożegnano, jak przystało na żołnierza. Z asystą honorową Wojska Polskiego, szacunkiem i wzruszeniem.
Uroczystości pogrzebowe w drewnianym kościółku św. Jana Chrzciciela w Orawce miały swój szczególny wymiar, bowiem żegnano żołnierza – bohetera i żołnierza – wygnańca, który po zakończonej wojnie marzył, aby wrócić do Polski i by móc tutaj spokojnie żyć. Pokonał wiele przeciwności, aby tak się stało. I choć niewiele swojego życia spędził, będąc już „pełnoprawnym” obywtalem naszego kraju, swojego kraju – to dla współczesnych jest człowiekiem odważnym i wlaecznym, ale też godnym naśladowania.
Józef Kowlaczyk przeżył 102 lata. Spoczął na cmenatrzu prafilanym w Orawce. A w ostatniej drodze towarzyszyli mu żółnierze oraz Ci dla których stał się rodziną i przyjacielem. A także Ci, którzy pomogli mu odzyskać wiarę w siebie, aby dać możliwość zacząć wszystko od nowa…
Wicepremier i Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, pośmiertnie mianował śp. Józefa Kowalczyka na stopień kapitana Wojska Polskiego.
Za udostępnione zdjęcia dziękujemy Januszowi Matodze oraz Józefowi Kowalczykowi.





























